Jarocin każdemu z was kojarzy się inaczej. Wszystkie skojarzenia mają jednak swój punkt zaczepienia (rymujemy ;>) u podnóży Jarocin Festiwal. W te dni trudno nie zauważyć chodzących po ulicach skinów mających we krwi więcej alkoholu niż przeciętny Rosjanin w dniu swoich urodzin. Dla każdego z tych ludzi jest to spora atrakcja i kolejne swego rodzaju experience połączone z wielkim hangover. Jednak w czasie, kiedy 20? 50? czy 100 tysięcy ludzi bawi się przy muzycę na żywo popijając tanie wino – w Pałacu Radolińskich grupa filmowa 0_1_0 skończyła pisać scenariusz. Jutro zaczynają zdjęcia do nowej etiudy ,,Ucieczka do raju”. Nie wiedzą jeszcze, że ich nocne zdjęcia będą polegały na permanentnym powtarzaniu przez reżysera lubianych przez wszystkich słów typu ,,cięcie”, ,,cisza na planie” ,,kolejny dubelek”. Dali jednak radę i o 7 kładą się spać. O 9 na śniadaniu ciężko było spotkać kogokolwiek z ekipy.
Dzień – amfiteatr
Kolejny dzień – kolejne ujęcia! Do wieczora usłyszeli jeszcze N razy ,,dubel” , ,,zagraj to tak i tak…”, albo ,,jak ty kurwa trzymasz tę tyczkę?”. Po tym dniu, chyba nikomu z ekipy nie podobało się już kręcenie filmów, jednak ja jako aktor debiutant byłem na tyle zafascynowany, że kolejna nieprzespana noc zapowiadała ciężki montaż i dobieranie ujęć. Nie mogłem przecież powiedzieć, że jestem zmęczony , gdy wskazówki edytorskie dał mi sam Rafał Listopad. Również całkiem inaczej montuje się film, gdy jest się w nim aktorem. Zrobiłem więc, co do mnie należało i zmontowałem wszystko do kupy przy pomocy reżysera i opiekuna technicznego. w tempie niemalże ekspresowym, bo zdążyłem na śniadanie o 9
Kłótliwa atmosfera, która panowała na planie zmieniła się o 180 stopni, gdy wszyscy mogli obejrzeć film, w który włożyli tak dużo pracy i pokazać go innym. Znacie przecież to uczucie, gdy po ostatnim cięciu, obrobieniu dźwięku i wstawieniu napisów uśmiechacie się do monitora jak małe dziecko oglądając wasze nowe dzieło?
Etiudę można obejrzeć tutaj.
Poniżej kilka zdjęć z planu i montażu.

Scena nocna – amfiteatr

Montaż: (od lewej) Rafał Listopad, Mateusz Sawczyn, Radosław Grzelaczyk